Nowy Rok

No i mamy Nowy Rok… miałem nadzieję, że te pierwsze sekundy spędzę z F. przy telefonie, powiedziała, że mam zadzwonić o północy… zadzwoniłem, dopiero za czwartym razem odebrała… telewizor grał głośno… składali sobie życzenia… trudno w takiej sytuacji odbierać telefony… nawet, a może zwłaszcza, ode mnie… Niemniej, cieszę się, że F. ma chyba raczej pogodnego i bezstresowego Sylwestra. A ja muszę pracować nad moją –  niepożądaną, a pojawiającą się coraz częściej – zaborczością…

Sylwester

SONY DSC

Dobiega końca ten rok … jeszcze tylko kilka godzin…

Rok ten stał pod znakiem dojrzewania. Dojrzewania uczuć, dojrzewania decyzji – zakończył się za to mocnym akcentem, który wytycza nam dalszą drogę, otwiera nam wytęsknioną szansę na połączenie naszych losów, także w codzienności.

Nie wolno nam przegapić tej szansy, ani przegrać tej niełatwej walki o naszą przyszłość. Na F. spoczywa ciężar odpowiedzialności, stawienia czoła wszystkim tym zaściankowym moralizatorom, którzy odsądzą ją (już odsądzają)  „od czci i wiary”… tym wszystkim, którzy nigdy nie byli jej życzliwi, a teraz strzępią sobie języki i rozjątrzają sytuację, jak np. jej teściowa.

Moim zadaniem jest zapewnienie nam materialnego bytu – w pierwszym etapie umożliwienie F. wyprowadzenia się z domu i zapewnienie jej mobilności. Przez pierwszych parę miesięcy F. musi mieszkać sama – na pewno sobie poradzi, może nawet trochę odpocznie, będzie miała więcej czasu dla siebie (już zapowiedziała – pół żartem – że będzie pisać książkę…) – ale następne święta będziemy już chyba raczej na pewno spędzać razem. Może jeszcze nie oficjalnie i z jej rodziną (wyjąwszy P. i A., oni od początku wykazali dużą przychylność i zrozumienie dla F. , więc jest duża szansa, że i mnie z czasem zaakceptują).

Te najbliższe dni będą trudne – kiedy F. zostanie praktycznie sama z J. Na K. i D. raczej nie ma co liczyć, każdy z nich ma własne życie i ich interesy kierują się raczej w stronę utrzymania panującego do niedawna stanu rzeczy. Mam nadzieję, że przynajmniej wystąpią w obronie F. w przypadku, gdyby J. próbował użyć wobec niej przemocy fizycznej.

Złości mnie moja przymusowa bezsilność – nie wolno mi się bezpośrednio mieszać w sytuację, żeby nie komplikować jej dla F. Mogę tylko starać się podtrzymywać ją na duchu i dodawać jej otuchy, wiary w sukces i w naszą przyszłość.  Ta bierność z konieczności podsyca mój lęk o F. – jeżeli jej się coś stanie, to niech J. się strzeże… w tym przypadku potraktuję sprawę biblijnie… oko za oko, ząb za ząb.