To chyba dobrze, że właśnie po smutnym wpisie o śmierci bliskiej osoby mogę napisać kilka optymistycznych słów o święcie nadziei i odradzającego się życia – o Wielkiej Nocy.
Dekoracje już mamy zrobione – jak zwykle moje Kochanie najpierw posprzątało wszystkie kąty, a potem wyczarowało magię świąt na wszystkich oknach kolorowymi jajkami i kurzczątkami żółtymi, jak kaczeńce. Zakupy też właściwie już zrobione, jeszcze podjadę do naszego Bauera dokupić jajka, pomidory i warzywa na sałatkę. No i mojego ulubionego sera z kozieradką.
Jola właśnie krząta się w kuchni i marynuje śledziki z cebulką, potem będzie robić śledzia pod pierzynką.
