Szczęście

Moje Kochanie najsłodsze, w Dniu Twoich Urodzin chciałem Ci tylko powiedzieć, że Twoje istnienie jest kwintesencją mojego szczęścia, ucieleśnieniem wszystkich moich marzeń i spełnieniem wszystkich moich pragnień – paradoksalnie Twoje święto jest bardziej moim świętem – i chciałbym móc z Tobą jeszcze bardzo wiele takich dni przeżyć, jeszcze wiele poranków mówić Ci, że Ciebie kocham, zanim wyjdę z domu. I wiele wieczorów powracać do Ciebie, do mojego Szczęścia, żeby po długim dniu zasnąć czując obok ciepło Twojego ciała. Wiem, że to bardziej życzenia dla mnie samego, dlatego mam też płynące z głębi serca życzenia dla Ciebie.

Życzę Ci, Kwiatuszku mój najsłodszy, przede wszystkim dużo zdrówka – codziennie zaczynam moje pisanie do Ciebie od tych życzeń, ale w moim wieku wiem, że jedyną naszą szansą na długie i szczęśliwe wspólne lata jest to, żebyśmy byli zdrowi i żebyśmy mogli się cieszyć sobą nawzajem.

Życzę Ci samych radości, choć wiem, że pozostanie to raczej w sferze życzeń, choć z mojej strony uczynię wszystko, aby dostarczyć Ci jak najwięcej powodów do radości i jak najmniej powodów do smutku. Ale życie niesie też smutki i troski, i w takich momentach wiedz, że jestem zawsze przy Tobie, że zawsze możesz na mnie liczyć.

Życzę Ci też dużo miłości – nie tylko mojej, tę masz już niezmiennie – ale też miłości od dzieci i wnucząt, od wszystkich, którzy Ciebie otaczają. Bo jesteś najbardziej godną miłości i uwielbienia istotą w całym wszechświecie.

Nasza nowa historia zaczęła się od życzeń, które napisałem Ci na „Naszej Klasie” – od tych kilku słów, które zawarły całą moją nadzieję, całą moją odżywającą na nowo miłość, która przez dziesiątki lat z młodzieńczej fascynacji dojrzała w ukryciu, stając się tą miłością, która może przetrwać czas i przestrzeń. Kiedyś pewnie w swojej zarozumiałości napisałbym Ci wiersz, ale dziś wiem, że moje nieporadne rymy nie są godne Twojego piękna. Dlatego posyłam Ci wiersz prawdziwego mistrza – ach, gdybym tylko potrafił, napisałbym taki wiersz dla Ciebie…

„Szczęście” – Jan Brzechwa

Ze snu wyłaniam się jak pijany
Od radosnego twego pobliża,
I witam ciebie znów zakochany
Spojrzeniem tkliwszym od znaku krzyża.

Ciągle tak samo i wciąż jak dawniej,
Ciągle tak samo i wciąż na nowo,
Tacy bezbronni, tacy zabawni
Śpiewamy jedno wesołe słowo.

Gramy w zielone, gramy i w śnieżne,
Wiosna i zima nam ręce splata,
Chwile rozbieżne, chwile pobieżne
Przynoszą nowe, bezpieczne lata.

Coś ty za jedna? Jak ci na imię
I skąd się wzięłaś na naszym świecie?
Dwie bose stopy drżą na kilimie;
Stopy kochane, dokąd idziecie?

Coś ty za jedna? Kto ciebie stworzył?
I kto cię całą sercem ogarnie?
Duszo pachnąca, fiołku boży,
Rozkwitający w mojej cieplarni!

Coraz nam słodziej, coraz nam młodziej,
Radość spełniona uśmiechem wskrześnie;
Dzień nas oszukał, dzień już odchodzi,
I ty ode mnie odejdziesz we śnie.

Już jako malutka dziewczynka byłaś taka śliczna – i do dzisiaj jesteś niezmiennie tą samą piękną i młodą dziewczyną, którą zobaczyłem po raz pierwszy na schodkach pod sceną, na szkolnej akademii. Ten obraz zapadł tak głęboko w moje serce, że kiedy ujrzałem Ciebie po trzydziestu latach, to ziarno miłości ożyło i rozwinęło się w potężne drzewo, które może przetrwać wszystkie wichry i burze.

Kocham Cię i dziękuję, że jesteś. I że pozwalasz mi towarzyszyć Ci na Twojej drodze.

Urodzinki mojego Słoneczka

Tak sobie myślę, że urodziliśmy się po to, by pewnego dnia nasze drogi połączyły się na zawsze. Każde z nas miało długą i pokrętną drogę do pokonania, zanim los dał nam tę kolejną szansę, z której tym razem umieliśmy skorzystać.

Kiedy przed laty pisałem urodzinowe życzenia dla owej pięknej kobiety, której zdjęcie na szkolnym portalu internetowym przypomniało mi moją młodzieńczą i niespełnioną miłość, kiedy napisałem jej, żeby zawsze była sobą, bo jest największym darem dla tego świata, tak naprawdę wiedziałem już, że jest ona nawiększym darem tego świata dla mnie. A te życzenia były wtedy jedną z iskierek, od których zapłonął później ogień naszej miłości.

Dzisiaj świętujemy – oby jeszcze wiele razy dane nam było świętować Twoje urodzinki, Kochanie. Dlatego życzę Ci przede wszystkim dużo zdrówka i żeby każdy Twój dzień był świętem – tak, jak dla mnie świętem jest każdy kolejny dzień u Twojego boku.

Urodziny

Moje Kochanie obchodzi dzisiaj urodziny – okrągłe 60 latek… a ciągle młoda i piękna, jak w dniu, w którym zobaczyłem ją po raz pierwszy po latach…

Dzisiaj świętujemy. Najpierw o północy życzenia, potem rano śniadanko i na shopping. Potem obiad we włoskiej restauracji, a wieczorem dalszy ciąg świętowania…

Moje Kochanie, bądź moim Szczęściem przez długie lata, wspólne lata w zdrowiu i wszelkiej pomyślności!

Urodziny

Za kilka dni moje Kochanie będzie obchodzić sześćdziesiąte urodziny…

Udało mi się wziąć dwa dni urlopu, żebyśmy mogli hucznie i z przytupem poświętować. Najpierw pojedziemy do Ingolstadt do Outlet Village na zakupy, a wieczorem będziemy popijać i podjadać…

W przedostatni weekend synkowie zrobili mojemu Słoneczku niespodziankę i zorganizowali urodzinową imprezkę, z tortem i balonikami. Bardzo się postarali.

Najserdeczniejsze życzenia

Moje Kochanie, z okazji Twoich urodzin przyjmij moc najserdeczniejszych życzeń… przede wszystkim zdrówka, bo bez zdrówka nie można się cieszyć ani rzeczami materialnymi, ani bliskością kochanych osób. Życzę Ci też wszelkiej pomyślności, przyszłości bez materialnych trosk i bez innych zmartwień – a ja postaram się,żebyś zawsze była otoczona miłością i czułością.

Choć nikt naprawdę nie wie, jaka jesteś, bądź zawsze sobą – taką Ciebie spotkałem po latach, taką pokochałem – jedyną i niepowtarzalną Kobietą!

Najserdeczniejsze życzenia…

Mała dziewczynka na huśtawce

U taty na rękach
Z mamą i siostrą – w białym płaszczyku

W białej bluzeczce i granatowej spódniczce
Pełna napięcia na egzaminie maturalnym
Uśmiechnięta na maturalnym balu

Za barem – królowa dyskoteki
pożądana i podziwiana
tańcząca Cyganka na parkiecie

W kostiumie na komunii synka
W sukni na weselu
Zamyślona w sylwestrową noc

W burzy czarnych loków przy wejściu na scenę
Niedostępna i nieodgadniona
Otoczona niezmiennie kręgiem wielbicieli

Ty

Jak to się stało
Że mnie – zwykłemu śmiertelnikowi –
Wolno jest składać codziennie na Twoim ołtarzu
Moje zakochane serce…?

Urodziny

Wprawdzie dopiero w środę ale ze względu na to, że wypadają w tygodniu i nie możemy ich świętować wspólnie, przełożyliśmy na sobotę – 17.11.12. Zdzisiu przyjechał jak zwykle w piątek, tym razem dużo wcześniej więc mogliśmy się dłużej sobą nacieszyć. Nasze spotkania zawsze sa dla nas świętem. W sobotę spaliśmy do woli a potem jeszcze miłosne igraszki, czułości na rozbudzenie… Wolne dni, nic nas nie pogania, możemy nacieszyć się bliskością, pieszczotami. Uwielbiam te poranki a właściwie przedpołudnia. Potem moje Kochanie wychodzi po świeże pieczywko, przynosi soczek do łóżeczka, zajmuje się przygotowaniem świątecznego śniadank a ja jeszcze leniwie przeciągam sie na łóżku i przedłużam to błogie uczucie wypełnienia, dopieszczenia. Wczoraj, w porze obiadowej przyjechał Andrzej, Zdzisiu dla niego kupuje figurki na EBAY. Rozliczyli, pogadaliśmy przy herbatce i ciachu. Potem zajęliśmy się szykowaniem do wyjścia, moje Kochanie zarezerwowało miejsce w eksluzywnej restauracji Mosaiq aby uczcić moje urodziny. Rzeczywiście restauracja wykwintna, a przez to droga. Jednak warto było, wspaniale! Obsługa, klimat, smaczne, wyszukane potrawy dodały wyjątkowości i podniosłości tego wieczoru. Była to prawdziwa uczta dla zmysłów. Delektowaliśmy się wybranymi potrawami. Zdzisiu wybrał dla siebie comber sarni a ja żabnicę i do tego wino stosowne do dania. Na deser ja zdecydowałam się na krem brule i espresso a mój Wybranek babeczkę z goracą czekoladą i cappuccino. Nie bez znaczenia było miejsce położenia tego lokalu, bowiem bezpośrednio po uroczystej kolacji, udaliśmy się do Teatru Współczesnego odległego dosłownie o kilkadziesiąt metrów na sztukę Szekspira „Kupiec wenecki”. Po zaspokojeniu potrzeb duchowych, w domciu celebrowaliśmy dalszy ciąg uroczystości. Dostałam sliczny prezent: złoty łańcuszek na nogę. Moje Kochanie dopełniło wszelkich staranności w organizacji oprawy wieczoru, prezentu… Lepiej nie mogłam sobie wymarzyć na tę chwilę…
Jest taki kochany, tak mi dobrze przy nim. 
Dzisiaj przebudzenie było tak samo czułe i namiętne. Spędzilismy ze sobą całą niedzielę, a teraz Zdzisiu jest w drodze do Furth.
 Aby szczęśliwie dojechał, będe czekać na wiadomość od niego.