Furth

Dobrze mi tu, odpoczywam, mam dużo czasu dla siebie, dla rozwijania swoich zainteresowań, na poukładanie myśli, zaległości kulturalne i intelektualne.
Trochę dokucza mi kręgosłup ale to skutek przeszłości no i nie oszukujmy się znak czasu:)

Dzisiaj na „Kulturze” oglądałam wspomnienia artystów kabaretowych (Tyma, Gołasa, Młynarskiego i innych z tego okresu…) o Jerzym Dobrowolskim. Wypowiedzi  były nie tylko jako o artyście ale i jako człowieku, wypowiadała się o nim również ostatnia żona, siostra… Był bardzo ciekawą, specyficzną ososbowością. 

Zdzisiu jest w pracy, wszystko mi przygotował, zaopatrzył we wszysko. Rano na laptopie zastałam przyklejoną karteczkę z serduszkiem i powitaniem na dzień dobry. Słodko…:)
Rano ze względu na pogodę nie byłam na spacerku, zrobiłam rytuały. Teraz się rozjaśnia i kusi mnie wyjście. Potem po kąpieli nie będzie to realne.

Czas płynie bezpowrotnie…

Jestem w Furth u mojego Zdziśka. Przyjechałam w sobotę z Wiesią, ona pojechała jeszcze dalej, do Auchach. Zdzisiu mnie odebrał za zjazdem na Norymbergę. Podróż miałam świetną mimo okropnej pogody, sypało śniegiem, deszczem, jezdnia była tragiczna, po drodze trzy wypadki, dopiero przed Norymbergą polepszyły się warunki, iście zimowa sceneria zmieniła się na jesienną. Przepełniała mnie radość, cieszyłam się na  spotkanie z moim mężczyzną, na podróż, zmiany… Podróż była też owocna w przyjazną rozmowę dzięki której wymianiałysmy doświadczenia, życiowe konkluzje z własnego zycia i obserwacji, dochodziłysmy do wspólnych wniosków co do postępowania z dziećmi, ich wychowania czy też mężczyzn. O kulturze, potrzebach, mądrościach i problemach życiowych, o sposobach i umiejętnościach radzenia sobie z nimi. 

Moje Kochanie przygotowało mi wspaniałe przyjęcie, przy nim czuję sie jak księżniczka, przeżywam niezapomniane, zmysłowe, namiętne chwile. Wyłączam się z przyziemnych problemów. Dogadza mi we wszyskim, nie sądziłam, że jeszcze będę przeżywała takie uniesienia, przyjemności, czułości. Jest niesamowity. Wiesia mówiła, że wszystkim opowiada o nas o naszym szczęściu i my nie chodzimy ale płyniemy…

Coś w tym jest, tak jakby jakiś prąd rzeki nas unosił. Z Wiesią również doszłyśmy do wniosku, że należymy do kobiet poszukujących, z inspiracją, kreatywnych, nie chcemy spocząć na nijakości. Kontrowersyjne stwierdzenie kobiet, że nie ubieramy się i nie dbamy o siebie dla mężczyzn, tylko dla siebie. Oczywiście pośrednio dla mężczyzn, aby uatrakcyjnić czas, chwile dla obojga. Zdzisiu często mówi o odpuszczaniu sobie wielu spraw, wielu zajęć i twierdzi, że zawsze będzie mnie kochał i pragnął, czy to w szlafroku, czy w fartuszku i w kapciach. Ale ja przecież wiem, że mój strój, mini sukienka, szpileczki, pończoszki to marzenie facetów, działają na niego i co ważniejsze, ja sama się czuję bardziej seksi, prowokująca, budzą się we mnie zmysły, odzywa się we mnie inna kobiecość typu wamp, to mnie podnieca. Warunkiem jest moje zadbanie o szczegóły, panokcie, makijaż. Chciałabym być też atrakcyjna dla niego, zasługuje na najlepsze „podanie”, też jest typem kolekcjonera pięknych chwil, celebrowania ich… 
Wczorajsza niedziela byla piękna i bogata w przeżycia czułości, byliśmy na spacerku gdzie zrobiliśmy trochę zdjątek a wieczór spędziliśmy na popijaniu trunków, dogadzaniem sobie jedzonkiem, słodką kąpielą i urozmaicaniu sobie czasu różnymi filmami, rozmowami, pocałunkami itd., wiadomo:)

Dzisiaj moje Kochanie jest w pracy, ja przed śniadankiem wyszłam pobiegać. Nie bardzo mogłam ale troche pochodziłam, poćwiczyłam – kręgosłup mi dokucza. Zrobiłam sobie paznokietki i przez TV naszła mnie potrzeba pisania…:) Film o Marku Hłasce, mówili o nim znani artyści. Zmarł bardzo młodo w Wiesbaden w dodatku samotnie, na jego nagrobku widniał napis:” Żył krótko, a wszyscy byli odwróceni.”
Marek Hłasko

„Pijany o dwunastej w południe”
„Dlaczego szczęście mieszka tak daleko? Kiedy my tam dojdziemy? 

Będziemy szli, zaciskali zęby, dzień wyda nam się nieraz nocą, ale czy jak kiedyś dojdziemy, będziemy mieli siłę się uśmiechnąć? Nie: będziemy po prostu cholernie zmęczeni. 

Po wielkim wysiłku nawet sukces wydaje się koszmarnym snem.”
Nie zdążył dożyć czasu, w którym umiałby docenić szczęście. A może nigdy by tego nie potrafił? Są natury, które stworzone są, skonstruowane tylko do cierpienia. Natury buntownicze, idealiści…

Morze

 

Pomimo smutku jestem jakoś dziwnie natchniona i spokojna. Popijam whisky z colą i utwierdzam się po raz kolejny w przekonaniu, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Najbliższy przykład to brak w moim pokoju zasięgu w necie. Gdyby nie to, nie siedziałabym przy oknie w kawiarnianym pomieszczeniu hotelu, za którym mam wspaniały widok morza, jak na dłoni. Hotel  położony jest na skarpie i siedząc przy oknie ma się wrażenie, że woda sięga budynku hotelu.  Mój pokój położony jest od strony miasta i nie ma tam widoku na morze, ale to też ma swój plus, przy wczorajszym sztormie mogłam spać przy otwartym oknie, a dzisiaj czytać na balkonie. Kilkanaście minut temu zaszło słońce, nawet utrwaliłam jego zachód zdjęciami będąc na spacerze wieczornym wzdłuż brzegu morza.

Morze dzisiaj uspokoiło się znacznie. Bardzo sympatycznie i urokliwie tutaj.  Jestem sama,  gra telewizor, a za ścianą z akwariów (przelewanie wody dodatkowo nastraja) pani w recepcji.  Piszę z moim Mężczyzną i wirtualnie jesteśmy blisko. Skończyło mi się picie, chyba czas na odpoczynek. Obawiam sie tylko telefonu, może jutro będą lepsze wieści?

Nad morze

F. pojechała dzisiaj rano z synową, wnusią i najmłodszym synem nad morze, do Mielna. Mieli wyjechać o 3:30, o trzeciej zbudziłem ją, ale – jak znam życie – wyjechały pewnie koło czwartej. Także przed dziewiątą, dziesiątą nie ma się co spodziewać wiadomości – jeżeli F. będzie w ogóle o tym pamiętać w ferworze szukania pokoju, przy marudzącej wnusi no i przy wszechobecnym szumie morskich fal…

Życzę jej pogody, słońca, udanego, choć krótkiego wypoczynku… z daleka ode mnie…