
Jestem w Furth u mojego Zdziśka. Przyjechałam w sobotę z Wiesią, ona pojechała jeszcze dalej, do Auchach. Zdzisiu mnie odebrał za zjazdem na Norymbergę. Podróż miałam świetną mimo okropnej pogody, sypało śniegiem, deszczem, jezdnia była tragiczna, po drodze trzy wypadki, dopiero przed Norymbergą polepszyły się warunki, iście zimowa sceneria zmieniła się na jesienną. Przepełniała mnie radość, cieszyłam się na spotkanie z moim mężczyzną, na podróż, zmiany… Podróż była też owocna w przyjazną rozmowę dzięki której wymianiałysmy doświadczenia, życiowe konkluzje z własnego zycia i obserwacji, dochodziłysmy do wspólnych wniosków co do postępowania z dziećmi, ich wychowania czy też mężczyzn. O kulturze, potrzebach, mądrościach i problemach życiowych, o sposobach i umiejętnościach radzenia sobie z nimi.
Moje Kochanie przygotowało mi wspaniałe przyjęcie, przy nim czuję sie jak księżniczka, przeżywam niezapomniane, zmysłowe, namiętne chwile. Wyłączam się z przyziemnych problemów. Dogadza mi we wszyskim, nie sądziłam, że jeszcze będę przeżywała takie uniesienia, przyjemności, czułości. Jest niesamowity. Wiesia mówiła, że wszystkim opowiada o nas o naszym szczęściu i my nie chodzimy ale płyniemy…
Coś w tym jest, tak jakby jakiś prąd rzeki nas unosił. Z Wiesią również doszłyśmy do wniosku, że należymy do kobiet poszukujących, z inspiracją, kreatywnych, nie chcemy spocząć na nijakości. Kontrowersyjne stwierdzenie kobiet, że nie ubieramy się i nie dbamy o siebie dla mężczyzn, tylko dla siebie. Oczywiście pośrednio dla mężczyzn, aby uatrakcyjnić czas, chwile dla obojga. Zdzisiu często mówi o odpuszczaniu sobie wielu spraw, wielu zajęć i twierdzi, że zawsze będzie mnie kochał i pragnął, czy to w szlafroku, czy w fartuszku i w kapciach. Ale ja przecież wiem, że mój strój, mini sukienka, szpileczki, pończoszki to marzenie facetów, działają na niego i co ważniejsze, ja sama się czuję bardziej seksi, prowokująca, budzą się we mnie zmysły, odzywa się we mnie inna kobiecość typu wamp, to mnie podnieca. Warunkiem jest moje zadbanie o szczegóły, panokcie, makijaż. Chciałabym być też atrakcyjna dla niego, zasługuje na najlepsze „podanie”, też jest typem kolekcjonera pięknych chwil, celebrowania ich…
Wczorajsza niedziela byla piękna i bogata w przeżycia czułości, byliśmy na spacerku gdzie zrobiliśmy trochę zdjątek a wieczór spędziliśmy na popijaniu trunków, dogadzaniem sobie jedzonkiem, słodką kąpielą i urozmaicaniu sobie czasu różnymi filmami, rozmowami, pocałunkami itd., wiadomo:)
Dzisiaj moje Kochanie jest w pracy, ja przed śniadankiem wyszłam pobiegać. Nie bardzo mogłam ale troche pochodziłam, poćwiczyłam – kręgosłup mi dokucza. Zrobiłam sobie paznokietki i przez TV naszła mnie potrzeba pisania…:) Film o Marku Hłasce, mówili o nim znani artyści. Zmarł bardzo młodo w Wiesbaden w dodatku samotnie, na jego nagrobku widniał napis:” Żył krótko, a wszyscy byli odwróceni.”
Marek Hłasko
„Pijany o dwunastej w południe”
„Dlaczego szczęście mieszka tak daleko? Kiedy my tam dojdziemy?
Będziemy szli, zaciskali zęby, dzień wyda nam się nieraz nocą, ale czy jak kiedyś dojdziemy, będziemy mieli siłę się uśmiechnąć? Nie: będziemy po prostu cholernie zmęczeni.
Po wielkim wysiłku nawet sukces wydaje się koszmarnym snem.”
Nie zdążył dożyć czasu, w którym umiałby docenić szczęście. A może nigdy by tego nie potrafił? Są natury, które stworzone są, skonstruowane tylko do cierpienia. Natury buntownicze, idealiści…