Jakim trzeba być złośliwcem, żeby tak po prostu przeciąć komuś kabel antenowy?
Dzisiaj chciałam włączyć sobie telewizję, a tu nic, brak sygnału… Zadzwoniłam do M., powiedział, żebym wyjrzała na dwór, czy kabel jest w porządku – wyjrzałam i rzeczywiście, ktoś przeciął kabel! Kto wie, może to nawet J., który w ten sposób chciał sprowokować, żeby ktoś (wiadomo, kto) wyszedł na dwór naprawić kabel… Jakim trzeba być prymitywem, żeby komuś tak po prostu wyrządzić szkodę… a przecież żeby taki kabel przeciąć (podwójnie ekranowany), to potrzeba albo cążek, albo ostrgo noża… tak więc ktoś zadał sobie przy tym sporo trudu… może i dobrze, że M. już wyjechał dzisiaj rano, bo kto wie, może o to chodziło… a tymczasem nie mam telewizji
