Dzisiaj Walentynki – święto wszystkich zakochanych – nasze święto, bo jesteśmy w sobie zakochani ciągle tak, jak pierwszego dnia. W tym dniu dla Ciebie, moje Słoneczko, zebrałem kilka nut i kilka wspomnień, żebyś zawsze pamiętała, jak bardzo Cię kocham…
Tag: miłość
Szósta rocznica ślubu
Dokładnie sześć lat temu w Urzędzie Stanu Cywilnego (Standesamt) w Fürth zakończyła się nasza odyseja – po ponad trzydziestu laty odnaleźliśmy się i tym razem los był nam – mnie – łaskawy.
Czytaj dalej „Szósta rocznica ślubu”Kolejna rocznica
Za kilka dni nasza kolejna rocznica ślubu – w najbliższych dniach napiszę z tej okazji specjalny artykuł. Dzisiaj tylko taka refleksja: jak ten czas szybko leci! Jeszcze niedawno jeździłem co drugi weekend do Wrocławia, jeszcze niedawno robiłem przeprowadzkę mojego Słoneczka do naszego małego gniazdka w Fürth, jeszcze niedawno w ratuszu braliśmy ślub i po ślubie poszliśmy we dwoje do greckiej restauracji na obiadek…
Za kilka dni minie sześć lat od tego momentu. I z każdym rokiem jest nam ze sobą coraz lepiej, coraz lepiej się rozumiemy i kochamy się niezmiennie. I niezmiennie mamy nadzieję na jeszcze wiele, wiele rocznic…
Urodziny
Za kilka dni moje Kochanie będzie obchodzić sześćdziesiąte urodziny…
Udało mi się wziąć dwa dni urlopu, żebyśmy mogli hucznie i z przytupem poświętować. Najpierw pojedziemy do Ingolstadt do Outlet Village na zakupy, a wieczorem będziemy popijać i podjadać…
W przedostatni weekend synkowie zrobili mojemu Słoneczku niespodziankę i zorganizowali urodzinową imprezkę, z tortem i balonikami. Bardzo się postarali.
Przetrwanie
Od jakiegoś już czasu zastanawiam się nad tym, jak zachować to tutaj pisanie na przyszłość, może dla dzieci, a może po prostu dla wszystkich, którzy chcieliby poznać naszą historię – jak moglibyśmy zostawić trwały ślad na piasku czasu…
Czytaj dalej „Przetrwanie”Wychodzenie z cienia
Postanowiłem „ujawnić” wszystkie do tej pory niedostępne dla szerokiej masy potencjalnych czytelników treści. Nie ma już właściwie powodów – może poza niezdrową ciekawością niektórych członków rodziny – aby ukrywać historię naszego poznania się, spotkania po latach i rozkwitu naszych uczuć. Mam natomiast nadzieję, że nasza historia może dodać komuś otuchy w trudnych chwilach zwątpienia, że może pokazać, jak miłość potrafi przetrwać czas i oddalenie. Że nigdy nie należy tracić nadziei.
Szukając miłości i szczęścia nie wolno zapominać, że czasem to one przychodzą do nas i pukają do naszych drzwi – idąc przez życie trzeba mieć oczy i serce szeroko otwarte.
Rezydent
Czasami lubię „powędrować” palcem po mapie, a raczej kursorem po ekranie – dzięki Google Maps. Tak sobie właśnie dzisiaj popatrzyłem na domek, w którym teraz przebywa moje Kochanie, potem ulicami „pojechałem” aż do Wrocławia – do miejsca naszego pierwszego spotkania, a raczej pierwszej nocy… i ze smutkiem musiałem stwierdzić, że tego hotelu „Rezydent” już nie ma. Budynek stoi jeszcze, ale brama zamknięta i nie ma tam już żadnego hotelu…
Czytaj dalej „Rezydent”Wieczory, jak ten…
Już za kilka dni będziemy siedzieć wieczorem na naszym balkoniku, przy blasku lamp, popijać herbatkę, albo drinki i cieszyć się sobą i naszym czasem spełnionym… Cieszę się, jeżeli mogę coś zrobić dla nas, dla naszej wspólnej radości – mam nadzieję, że posadzone przeze mnie dzisiaj kwiatki dobrze się przyjmą i rozwiną do przyjazdu mojej Żoneczki…
Pisałem poprzednio o wspomnieniach dawnych, nie zawsze łatwych dni… gdybyśmy wtedy wiedzieli, jaka będzie nasza przyszłość… słuchaliśmy piosenki „Co z nami będzie” i zadawaliśmy każde sobie w cichości to właśnie pytanie…
Samotny weekend
Dzisiaj zaczynam pierwszy z dwóch samotnych weekendow – moje Kochanie jest u mamy i pomaga w domu i ogrodzie. Dzisiaj raniutko wstała i teraz zapewne urabia sobie ręce po łokcie.
Ja pospałem dzisiaj do wpół do dziesiątej. Taki śpioch że mnie. Moje Słoneczko też lubi pospać dłużej w weekendy, ale teraz czasu mało, a pracy dużo. I gdyby nie te sześćset kilometrów odległości i pustki w domowej kasie, pojechałbym pomóc.
Za karę za moje lenistwo miałem nad ranem dziwny sen…
Kolejna rocznica naszego spotkania
Przed wielu laty zakochałem się w pięknej dziewczynie… Wtedy jednak nie miałem odwagi wyznać jej moich uczuć – właściwie to i tak nie miałem u niej żadnych szans…
Straciłem ją na pół życia z oczu – każde z nas poszło inną drogą, losy rzuciły nas w odległe strony. Każde z nasz przeżyło wiele rozczarowań, ale i kilka szczęśliwych chwil.
Życie nauczyło nas wiele. Nauczyło nas tego wszystkiego, czego nam brakowało jako nastolatkom.
Kilkadziesiąt lat minęło i nagle odnaleźliśmy się poprzez czas i przestrzeń – tym razem los był dla nas obojga łaskawy i pozwolił nam spotkać się ponownie.
Piękna dziewczyna wyrosła na piękną kobietę i tym razem postanowiłem nie zmarnować żadnej szansy.
Tym razem udało mi się zdobyć jej serce – niedawno obchodziliśmy trzecią rocznicę ślubu.
Mieszkamy sobie w małym mieszkanku na skraju łąki, cieszymy się każdą chwilą. Chodzimy na spacery, czasami na dłuższe wędrówki. Nie jesteśmy bogaci, ale starcza nam na małe przyjemności i nie musimy bardzo martwić się o przyszłość.
Nasza przyszłość jest określona przez naszą miłość, jest jasna i spokojna. Jest bezpieczna, bo mamy siebie, bo mamy w sobie nawzajem oparcie i pomoc.

Chociaż czasami doskwierają nam różne dolegliwości i starzejemy się pomalutku, to jednak umiemy cieszyć się sobą, każdą chwilą, spędzoną razem i wszystkimi tymi dniami, które są jeszcze przed nami – oby było ich jak najwięcej!

