Ile już lat minęło od naszego pierwszego pocałunku? Ile wydarzeń, ile dziwnych kolei losu przeżyliśmy od tego czasu – i ciągle jesteśmy w tym samym miejscu, zakochani, oczekujący z ciekawością każdej nowej wspólnej chwili.
W dniu naszej rocznicy będę daleko od Ciebie – praca… Ale myślą będę z Tobą i pamięcią na drodze przed laty, kiedy nocą jechałem na spotkanie mojego młodzieńczego marzenia. Niepewny, co przyniesie mi los, czy rzeczywistość dorówna obudzonej po dziesiątkach lat tęsknocie – jak widać, przetrwaliśmy, nie tylko ponad trzydziestoletnią rozłąkę, ale i burzliwy czas potem. Aż do dzisiaj.
Nie umiem pisać wierszy, kiedy jestem szczęśliwy, a kilka dni rozłąki to za mało, aby tęsknota stała się nie do zniesienia. Dlatego zrobiłem ten krótki spot z jeszcze krótszych animacji AI, żeby ogłosić całemu światu moje szczęście – przy Tobie…
Tag: miłość
Jedenasta rocznica
Dzisiaj mija dokładnie jedenaście lat od chwili, kiedy w Urzędzie Stanu Cywilnego w Fürth przysięgliśmy sobie nawzajem miłość, wierność i wzajemne wsparcie w dobrych i w złych czasach. I tak trwamy niezmiennie, wciąż w sobie zakochani, choć i nasze zakochanie dojrzało, żeby stać się jednym z miłością. Jeżeli zdrówko nam dopisze, może nawet doczekamy srebrnych godów.
Kiedy po dziesiątkach lat nasze drogi zeszły się znowu, żadne z nas nawet nie myślało o tym, że kiedyś będziemy sobie mieszkać razem, w małym gniazdku w innym kraju. Nasze spotkania były ukradzionym czasem, czymś w rodzaju upojnego balu Kopciuszka, po którym trzeba było wracać do rzeczywistości. Były narkotykiem, który dawał zapomnienie, a kiedy go nie było, sprowadzał tęsknotę i cierpienie. Aż w końcu zrozumieliśmy, że nie możemy tak dłużej żyć i podjęliśmy różne decyzje, które doprowadziły nas w końcu przed urzędnika USC.
Nie będę powtarzał tego wszystkiego, co już jest napisane w tym blogu, który jest naszą historią, dokumentem i hymnem naszej miłości. Jeśli kogoś to interesuje, zapraszam do lektury.
Czytaj dalej „Jedenasta rocznica”Time after time
Czas mija tak szybko. Jeszcze tak niedawno biegałem za moją Ukochaną po szkolnych korytarzach, a dzisiaj jestem już emerytem. A moja Ukochana z tamtych lat jest dzisiaj moją niemniej ukochaną Małżonką. Chociaż – jak można tu na tym blogu przeczytać – nasza historia nie była taka prosta, musiało przeminąć wiele lat, musieliśmy zebrać własny bagaż doświadczeń, żeby móc docenić to, co nam daje los.
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia – w tym roku będziemy świętować z całą rodziną w Karpaczu. Może to ostatnie takie spotkanie – a na pewno pierwsze w tym „składzie”. Będzie dużo przygotowań, na to wziąłem sobie urlop od nadchodzącego poniedziałku. Trzeba zrobić zakupy, przygotować niektóre potrawy i ciasta, a przede wszystkim spakować wszystko do naszego niedużego auta. To będzie największe wyzwanie.
Za to po świętach zostajemy w Karpaczu w „naszym” hotelu „Dziki Potok” aż do nowego roku. Będziemy sobie odpoczywać, spacerować, spędzać wieczory w saunie i na basenie. „Wesołe jest życie staruszka… „
Szczęście
Kiedyś pisałem wiersze pełne cierpienia, pełne tęsknoty. Kiedy Ty pojawiłaś się w moim życiu, zacząłem pisać wiersze pełne miłości i nadziei. Dzisiaj nie piszę wierszy – po prostu jestem tak szczęśliwy, że nie umiem mojego szczęścia wyrazić w rymach. Chyba nie jestem – i chyba nie byłem nigdy – zbyt dobrym poetą. A może to prawda, że prawdziwa poezja rodzi się w bólu i rozpaczy? Oczywiście są i tu wyjątki, są mistrzowie, którzy potrafią pisać także o szczęściu. Dlatego dzisiaj, w dniu naszej kolejnej rocznicy dedykuję Tobie – i nam obojgu – ten wiersz Jana Brzechwy pod tytułem „Szczęście”.
Nie wiadomo, ile jeszcze przed nami. Ile razy zasnę przy Tobie, ile razy o poranku zobaczę Twoją słodką twarzyczkę na poduszce obok mnie. Ile razy jeszcze będziemy się spierać, ile razy tańczyć. Ile jeszcze ścieżek przewędrujemy i ile filmów obejrzymy, siedząc na naszej kanapie (chyba niedługo trzeba będzie kupić nową – taka zwykła codzienna myśl pośrodku wzniosłych słów o miłości – a przecież to właśnie jest miłość).
Rocznica… któraż to już?
Jutro nasza kolejna rocznica pierwszego spotkania po latach.

Już tyle pisałem o naszej historii, o tym, jak dawno temu los nie dał mi szansy, jak nasze drogi rozeszły się na lata. I o tym, że może było to konieczne, abyśmy dojrzeli do tego spotkania, abyśmy potrafili docenić to, co los nam tym razem podarował. I doceniliśmy to.
W tym roku obchodziliśmy naszą dziesiątą rocznicę ślubu – z każdym dniem nasza miłość dojrzewa i pogłębia się. Stare rany zabliźniają się coraz bardziej i tylko szkoda, że już niewiele tego czasu nam zostało. Ale może właśnie dlatego doceniamy każdą naszą wspólną chwilę.
Nawet wtedy, kiedy jestem z dala od domu – od kilku miesięcy pracuję w Bergheim koło Salzburga, na szczęście większość czasu w Home-Office – nawet wtedy jesteśmy w myślach i w sercach blisko siebie. A taka mała rozłąka pozwala jeszcze bardziej docenić naszą wspólną codzienność.
Niewiele było w moim życiu dobrych decyzji i szczęśliwych zakończeń, czy też początków. Ten moment, kiedy spotkaliśmy się – najpierw wirtualnie, a dopiero po kilku miesiącach naprawdę – był i pozostanie najlepszym początkiem w moim życiu. I mam nadzieję, że moje Kochanie myśli i czuje podobnie.
Zaczęło się mimozami
i piosenką Niemena, dawno temu. Po dziesiątkach lat naszych zawiłych dróg życiowych słowa tego wiersza Juliana Tuwima, wyśpiewane przez Niemena, zbliżyły nasze serca, po raz pierwszy otworzyły przed nami nowe horyzonty, obudziły w nas nowe nadzieje. Schwytaliśmy nasze szczęście, jak tego gołąbka, który zabłąkał się w mrocznym wnętrzu kawiarenki na wrocławkim Rynku.
Dzisiaj wspominamy nasze początki i cieszymy się na przyszłe dni – dni pełne miłości.
Walentynkowo
Miłość sprawia, że każdy dzień jest dniem świątecznym – i to niemal dosłownie. Dopiero co świętowaliśmy naszą rocznicę ślubu, a tu znowu dzień zakochanych, czyli Walentynki. Jest okazja, żeby sprawić sobie trochę radości i oderwać się od codziennej rutyny – choć w naszym przypadku naprawdę każdy dzień jest wyjątkowy, każdy dzień jest dniem świątecznym.
Świętujemy każdą daną nam chwilę, każdego dnia jesteśmy świadomi naszego szczęścia – bo nie każdy ma to szczęście, żeby po latach tułania się po wzburzonych oceanach w końcu odnaleźć bezpieczny port. Nie każdy może każdego ranka budzić się obok ukochanej osoby i każdego wieczoru zasypiać blisko niej – to jest nasze szczęście, że możemy wieczór naszego życia spędzić razem. I choć nie wiemy, ile tego czasu nam jeszcze zostało – a może właśnie dlatego – cieszymy się każdą chwilą.
Wszystkim zakochanym i kochającym życzymy w tym dniu, aby ich uczucia rozkwitały i trwały niezmiennie, aby zmieniały prozę życia w najpiękniejszy wiersz.
A Tobie, moje Kochanie, dziękuję za Twoje kochające serduszko – tuż przy moim. I dla Ciebie wiersz jednego z moich ulubionych poetów, Mistrza Konstantego:
„Rozmowa liryczna”
Powiedz mi jak mnie kochasz.
Powiem.
Więc?
Kocham cię w słońcu.
I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu
i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie,
i na koncercie.
W bzach i w brzozach,
i w malinach,
i w klonach.
I gdy śpisz.
I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko
roztłukujesz ładnie –
nawet wtedy,
gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce.
I w samochodzie.
Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem
rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie.
I na karuzeli.
W morzu. W górach.
W kaloszach.
I boso. Dzisiaj. Wczoraj.
I jutro.
Dniem i nocą.
I wiosną,
kiedy jaskółka przylata.
A latem jak mnie kochasz?
Jak treść lata.
A jesienią, gdy chmurki
i humorki?
Nawet wtedy, gdy
gubisz parasolki.
A gdy zima posrebrzy
ramy okien?
Zimą kocham cię
jak wesoły ogień.
Blisko przy twoim sercu.
Koło niego.
A za oknami śnieg.
Wrony na śniegu.
Dziewiąta rocznica
Dziewięć lat temu, 24go stycznia 2014 roku o godzinie 11:40 w Urzędzie Stanu Cywilnego w Fürth rozpoczęliśmy naszą wspólną drogę przez życie jako małżonkowie. Stało się to, w co jeszcze nie tak dawno temu nawet nie za bardzo wierzyliśmy, nawet nie śmieliśmy mieć takiej nadziei.
Dawno temu rozpoczęła się nasza historia – o tym przeczytasz tutaj. A potem spotkaliśmy się po latach i duża część naszej wspólnej historii znalazła swoje odbicie na tej witrynie.
Dzisiaj świętujemy – a Tobie, mój Promyczku, dziękuję za wszystkie te lata, kiedy mogłem Ci towarzyszyć i cieszyć się Twoją bliskością. I za tę przyszłość, która jeszcze przed nami. I za to, że pozwalasz się kochać. Za to, że jesteś.
Kiedyś pisałem wiersze – z tęsknoty, z niepewności, co przyniesie nam jutro. Dzisiaj nie starcza mi talentu, żeby opisywać naszą miłość, nasze życie – choć niby takie zwykłe, takie proste. Może jeszcze mój ulubiony Jan Brzechwa potrafił znaleźć słowa, kóre godne są naszego szczęścia. Ale kiedy życie staje się piękniejsze od wierszy, poeta milknie.
Nasza ósma rocznica
Dokładnie osiem lat temu przekroczyliśmy progi ratusza w Fürth, żeby zawrzeć związek małżeński – żeby rozpocząć nowy i najpiękniejszy rozdział księgi naszego życia. Wiele lat upłynęło, zanim odnaleźliśmy siebie – na tych stronach zawarta jest historia naszego spotkania po latach i spełnienia naszej miłości, dlatego nie będę w tym momencie pisał jeszcze raz o całej naszej historii. Chcę jednak właśnie w tym dniu i w tym momencie powtórzyć to, co powiedziałem Tobie, moje Kochanie, przed wielu laty: kocham Cię i zawsze będę przy Tobie – i nawet śmierć nas nie rozłączy!
Starzejemy się
Zaprzeczamy sobie, a jednak każdego ranka, każdego dnia od nowa musimy stawić czoła tej prawdzie. Kiedy rano ciężko wstać, kiedy trudno wygrzebać się z ciepłej pościeli, żeby iść do pracy, czy żeby zająć się codziennymi sprawami. Kiedy w ciągu dnia przystajemy na chwilę zdyszani, zmęczeni. Kiedy bolące plecy uświadamiają nam dźwigany ciężar zwykłego życia.
Czytaj dalej „Starzejemy się”