Time after time

Czas mija tak szybko. Jeszcze tak niedawno biegałem za moją Ukochaną po szkolnych korytarzach, a dzisiaj jestem już emerytem. A moja Ukochana z tamtych lat jest dzisiaj moją niemniej ukochaną Małżonką. Chociaż – jak można tu na tym blogu przeczytać – nasza historia nie była taka prosta, musiało przeminąć wiele lat, musieliśmy zebrać własny bagaż doświadczeń, żeby móc docenić to, co nam daje los.

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia – w tym roku będziemy świętować z całą rodziną w Karpaczu. Może to ostatnie takie spotkanie – a na pewno pierwsze w tym „składzie”. Będzie dużo przygotowań, na to wziąłem sobie urlop od nadchodzącego poniedziałku. Trzeba zrobić zakupy, przygotować niektóre potrawy i ciasta, a przede wszystkim spakować wszystko do naszego niedużego auta. To będzie największe wyzwanie.

Za to po świętach zostajemy w Karpaczu w „naszym” hotelu „Dziki Potok” aż do nowego roku. Będziemy sobie odpoczywać, spacerować, spędzać wieczory w saunie i na basenie. „Wesołe jest życie staruszka… „

Samotny weekend

Dzisiaj zaczynam pierwszy z dwóch samotnych weekendow – moje Kochanie jest u mamy i pomaga w domu i ogrodzie. Dzisiaj raniutko wstała i teraz zapewne urabia sobie ręce po łokcie.

Ja pospałem dzisiaj do wpół do dziesiątej. Taki śpioch że mnie. Moje Słoneczko też lubi pospać dłużej w weekendy, ale teraz czasu mało, a pracy dużo. I gdyby nie te sześćset kilometrów odległości i pustki w domowej kasie, pojechałbym pomóc.

Za karę za moje lenistwo miałem nad ranem dziwny sen…