Zakochaj się

Zakochaj się we mnie
daj mi pączki Twoich piersi
podaruj mi
Twój przyspieszony oddech
Twoje rozpalone czoło
i wilgotne łono

podaruj mi
słodycz Twoich ust
i pulsujący rytm
Twoich bioder
weź mnie ze sobą
na pielgrzymkę
do świątyni 
Twojego pragnienia

Mamy całą noc

Mamy całą noc przed nami 
do księżyca ścieżka kręta 
gwiezdne łąki pod stopami 
i bezsenność niepojęta 

Mamy cały czas do świtu 
by wykrzyczeć się do syta 
od niebytu do niebytu 
ta godzina w mgle spowita 

Mamy sekund koraliki 
powplatane w twoje włosy 
i odległy dźwięk muzyki 
jak szum trawy w kroplach rosy

Przemijanie

Nauczyłem się twojego imienia
od niezmiennie nieruchomych obłoków
zapisałem niespokojne litery
w gwiazd odbicie na powierzchni jeziora

Jeszcze jedna tykająca sekunda
piasku ziarnko wirujące w klepsydrze
zanim mgła z pól do snu się ułoży
skrycie dotknę śladu dobrej twej dłoni

Palców twoich na mych ciężkich powiekach
dotyk lekki przywracajac mi spokój
trwa przez chwilę i na nowo zanika
jak ostatni biały kwiat na jabłoni

Jesień

Liście już odleciały
ciężkie tęsknotą gałęzi
Ich nagość przypomina
nieuchronność przemijania

Odejdę w noc niepokorną
ciężarną światłami miasta
na mokrym bruku ulicy
nie pozostawię żadnego śladu

Czy taki będzie koniec
czy początek mojej zadumy
zapomniane litanie
do dawno umarłych bóstw

Jeszcze pręży się pierś
jeszcze otwarte ramiona
a już wolno pokrywa szron
rozwichrzoną czuprynę

Przyjdzie czas

przyjdzie czas na uśmiech 
ale dzisiaj jeszcze 
ocieramy ukradkiem 
krople deszczu z policzków 

przyjdzie czas na słońce 
ale dzisiaj jeszcze 
śledzimy zawikłane 
hieroglify obłoków 

przyjdzie czas na miłość 
ale dzisiaj jeszcze 
na naszych wargach 
słony smak tęsknoty

Czy jest

czy jest świadkiem namiętności
ta ciemna plama na mojej piersi
te krwawe smugi na moich ramionach
ta zdrapana skóra na plecach

czy są świadkami zapomnienia
rozognione jeszcze ciało
rozpalone jeszcze zmysły
rozdygotane jeszcze kolana

kiedy kochałem cię
pieściłem kwiat twojego łona
wymawiałaś bezgłośnie
półkrzykiem moje imię

Płakać się chce

płakać się chce
nie starczy tchu
zatrzymać łzy
i wiatr i mrok
i deszcz na skos
i ciemność wkrąg

za ciężko mi
za dużo mi
kamieniem mi
i czas i noc
samotna noc
i pustka wkrąg
niczyich ust
niczyich rąk

płakać się chce
ściśnięta pierś
żelazna dłoń
tak dusi mnie
tak trzyma mnie
nie staje tchu
nie staje snu
nie staje już

do twoich ust
do dłoni twych
do piersi twych
do kolan twych
litania ta
odwieczny zew
tęsknota ma
pośrodku dnia

płakać się chce
i ciężko mi
samotno mi
i smutno mi
a jednak wiem
że wstanę znów
podniosę twarz
pochylę się
do twoich stóp

miłości moja…

Czekam na ciebie

Czekam na ciebie
pod obłokiem
pod latarnią
księżyca

Wysłuchuję
w ciemności
twoich kroków
na plastrze chodnika

Przyjdź
uspokój pocałunkiem
moje niespokojnie
bijące serce

Przyjdź
podaj mi dłonie obie
spojrzyj mi w oczy
widzisz?

Spoza czasu i przestrzeni
pomiędzy tęczą i obłokiem
pośród zapachu jaśminów
kocham cię…

Ty mnie do pieśni pokornej nie wołaj…

Ty mnie do pieśni pokornej nie wołaj,
Bo ta już we mnie bez głosu,
A jeśli milczę, nie przeto mnie połaj,
Kwiatów, Ty, nie chciej od kłosu…

Bo ja z przeklętych jestem tego świata,
Ja bywam dumny i hardy,
A miłość moja, Bracie, dwuskrzydlata:
Od uwielbienia do wzgardy.

Gdy w głębi serca purpurę okrutną
Wyrabia prządka cierpienia,
Smutni – lecz smutni, że aż Bogu smutno –
Królewskie mają milczenia.

Cyprian Kamil Norwid

Pieśń miłosna

Wyśpiewuję na cześć twego jedwabnego bucika, 
śpiewam hymny o twojej jedwabnej sukni, 
śnię o tobie każdej nocy, o ty 
moja okrutna, serca mego bólu! 

Nie znam innego imienia, jak twoje 
i nie umiem płakać już 
z powodu innego bólu i innej żądzy, 
a tylko za tobą, Serce ty moje. 

Nie chcę innego szczęścia 
i żadnej innej biedy 
jak tylko za tobą tęsknić – 
dlaczego nie ma cię tu?

Hermann Hesse (przekład własny)