Noc

pozbieram płatki kwiatów jabłoni
żeby zachować miękkość twych dłoni

posypię włosy twe gwiezdnym pyłem
byś pamiętała że z tobą byłem

jak księżyc w sosny zbłąkany cieniu
wydzieram usta twe zapomnieniu

i nim na liściach osiądzie rosa
zabłądzę w twoich bezkresnych włosach

Życzenie

Spadającej gwieździe
zawierzę tajemnicę mojej duszy
moje życzenie wypiszę na obłoku
atramentem z pyłków konwalii

zatrzymam ciebie 
w okamgnieniu przemijania
jak pod powieką obraz
spadającej gwiazdy

i tylko zapach konwalii
pozostanie na moich dłoniach
świadectwo krótkiej chwili
pomiędzy spadającymi sekundami 

Ukrzyżowanie

Na skrzyżowanych
nieskończonościach
twoich nóg
przybity jestem
gwoździem tęsknoty

moje palce skrępowane
jedwabiem twoich włosów
moje usta
milczące twoje
najsłodsze imię

wyciągam się
po Mlecznej Drodze
na posłaniu
z poświaty księżyca
twoja głowa

obok mnie
na poduszce

Wpatrzony

Wpatrzony w bystry nurt
rzeki u naszych stóp
zamykam w ramionach
całe moje życie

oparta o mnie
pachnąca łąką
twoje włosy łaskoczą
moją twarz

nie pozwolę ci odejść
choć podzieli nas
szara wstążka
autostrady

kiedy będziesz zasypiać
poczujesz na szyi
mój gorący oddech
płomień moich warg

W kropli rosy

Wiosenny poranek
zamknięty w kropli rosy
mieniący się wszystkimi
barwami tęczy

Purpurowa zasłona
mgieł i obłoków
płonąca ogniem
zachodzącego słońca

Droga wije się pośród
lasów i pagórków
za każdym zakrętem
czeka nowy horyzont

Zapach wilgotnej trawy
i chłodne krople deszczu
pierwsza nieśmiała zieleń
pochylone główki przebiśniegów

Twoja głowa pochylona
spoczywa na mojej piersi
zapach twoich włosów
zwiastuje wiosnę

Zimowy wieczór

wiatr rozwiewa twoje włosy
posypuje je gwiazdami
i rozpina na niebycie
niczym most pomiędzy nami

promieniście nieprzytomnie
roziskrzone twoje oczy
na poduszce tuż koło mnie
niespokojna noc się mroczy

i na przekór białej zimie
w promienistym trwam zachwycie
wyszeptując twoje imię
jak modlitwę i jak życie

Kobieto…

dla ciebie zamienił Adam
raj na znojną codzienność
za jeden twój uśmiech
za łaskawe spojrzenie

dla ciebie faraonowie
zaklinali wieczność w piramidy
zagadkowość w oblicza
kamiennych sfinksów

dla twoich czarnych oczu
dla twoich jedwabnych włosów
czarne achajskie okręty
dobiły do brzegów Troi

tobie rzucił do stóp
Cezar potęgę Rzymu
dla ciebie kwitły ogrody
i płonęły dworzyszcza

za blask twych oczu
za miękkość twych ust
oddałbym raj i wieczność
i usiane gwiazdami niebo

Ty – niepowtarzalna
jedyna

Noc majowa

Chciałbym wędrować z tobą
ulicami miasta
majową nocą

Całować cię
w ciemnych zakątkach
z dala od kręgów świateł
ulicznych latarni

Chciałbym trzymać
moją dłoń
na twojej smukłej talii

podtrzymywać cię
kiedy potkniesz się
na kocich łbach chodnika
w twoich szpileczkach

Chciałbym opowiadać ci
opowieści o dniach
co się nigdy
nie zdarzyły

szeptać ci do uszka
nienapisane wiersze
kiedy zaśniesz słodko
w moich ramionach

Po plaży

przepływający obłok
strącił ci z głowy
słomkowy kapelusz

uśmiechasz się doń
wyzywająco

niech ci rozwichrzy włosy
wiatr sponad wydm
niech mewy krzyk rozedrze
ciężką zasłonę
szumu fal

piasek przesypuje się
w klepsydrze
pod twoimi stopami
odmierza moją samotność