i piosenką Niemena, dawno temu. Po dziesiątkach lat naszych zawiłych dróg życiowych słowa tego wiersza Juliana Tuwima, wyśpiewane przez Niemena, zbliżyły nasze serca, po raz pierwszy otworzyły przed nami nowe horyzonty, obudziły w nas nowe nadzieje. Schwytaliśmy nasze szczęście, jak tego gołąbka, który zabłąkał się w mrocznym wnętrzu kawiarenki na wrocławkim Rynku.
Dzisiaj moje Kochanie obchodzi swoje imieniny. Jak co roku, 15go czerwca jest okazja do świętowania, do wyjścia na shopping, do zjedzenia kilku smakołyków na kolację i wypicia butelki wina.
Wszystkiego najlepszego, Jolu!
W Niemczech jak i w większości krajów zachodnich, nie obchodzi się imienin, tradycyjne osobiste święto to urodziny – no bo w końcu dla każdego to jego najważniejszy dzień – tak, jak i dla bliskich. Imieniny, jako czczenie świętego patrona, nie mają dzisiaj już nawet w Polsce praktycznie racji bytu, bo większość współczesnych imion nie ma żadnego świętego za patrona i w kalendarzu dopisuje się je niejako na siłę – no bo kiedy tak naprawdę imieniny obchodzą Dżesika albo Kewinek?
Ale każda okazja jest dobra, żeby świętować, składać życzenia i pamiętać o kimś bliskim – zwłaszcza o moim najśliczniejszym Fiołeczku ❤️
Miłość sprawia, że każdy dzień jest dniem świątecznym – i to niemal dosłownie. Dopiero co świętowaliśmy naszą rocznicę ślubu, a tu znowu dzień zakochanych, czyli Walentynki. Jest okazja, żeby sprawić sobie trochę radości i oderwać się od codziennej rutyny – choć w naszym przypadku naprawdę każdy dzień jest wyjątkowy, każdy dzień jest dniem świątecznym.
Świętujemy każdą daną nam chwilę, każdego dnia jesteśmy świadomi naszego szczęścia – bo nie każdy ma to szczęście, żeby po latach tułania się po wzburzonych oceanach w końcu odnaleźć bezpieczny port. Nie każdy może każdego ranka budzić się obok ukochanej osoby i każdego wieczoru zasypiać blisko niej – to jest nasze szczęście, że możemy wieczór naszego życia spędzić razem. I choć nie wiemy, ile tego czasu nam jeszcze zostało – a może właśnie dlatego – cieszymy się każdą chwilą.
Wszystkim zakochanym i kochającym życzymy w tym dniu, aby ich uczucia rozkwitały i trwały niezmiennie, aby zmieniały prozę życia w najpiękniejszy wiersz.
A Tobie, moje Kochanie, dziękuję za Twoje kochające serduszko – tuż przy moim. I dla Ciebie wiersz jednego z moich ulubionych poetów, Mistrza Konstantego:
„Rozmowa liryczna”
Powiedz mi jak mnie kochasz.
Powiem.
Więc?
Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec. Kocham cię w kapeluszu i w berecie. W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie. W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach. I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona. I gdy jajko roztłukujesz ładnie – nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie. W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku. I na końcu ulicy. I na początku. I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz. W niebezpieczeństwie. I na karuzeli. W morzu. W górach. W kaloszach. I boso. Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą. I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
A latem jak mnie kochasz?
Jak treść lata.
A jesienią, gdy chmurki i humorki?
Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
A gdy zima posrebrzy ramy okien?
Zimą kocham cię jak wesoły ogień. Blisko przy twoim sercu. Koło niego. A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.
Dziewięć lat temu, 24go stycznia 2014 roku o godzinie 11:40 w Urzędzie Stanu Cywilnego w Fürth rozpoczęliśmy naszą wspólną drogę przez życie jako małżonkowie. Stało się to, w co jeszcze nie tak dawno temu nawet nie za bardzo wierzyliśmy, nawet nie śmieliśmy mieć takiej nadziei.
Dawno temu rozpoczęła się nasza historia – o tym przeczytasz tutaj. A potem spotkaliśmy się po latach i duża część naszej wspólnej historii znalazła swoje odbicie na tej witrynie.
Dzisiaj świętujemy – a Tobie, mój Promyczku, dziękuję za wszystkie te lata, kiedy mogłem Ci towarzyszyć i cieszyć się Twoją bliskością. I za tę przyszłość, która jeszcze przed nami. I za to, że pozwalasz się kochać. Za to, że jesteś.
Kiedyś pisałem wiersze – z tęsknoty, z niepewności, co przyniesie nam jutro. Dzisiaj nie starcza mi talentu, żeby opisywać naszą miłość, nasze życie – choć niby takie zwykłe, takie proste. Może jeszcze mój ulubiony Jan Brzechwa potrafił znaleźć słowa, kóre godne są naszego szczęścia. Ale kiedy życie staje się piękniejsze od wierszy, poeta milknie.
Moje Kochanie najsłodsze, w Dniu Twoich Urodzin chciałem Ci tylko powiedzieć, że Twoje istnienie jest kwintesencją mojego szczęścia, ucieleśnieniem wszystkich moich marzeń i spełnieniem wszystkich moich pragnień – paradoksalnie Twoje święto jest bardziej moim świętem – i chciałbym móc z Tobą jeszcze bardzo wiele takich dni przeżyć, jeszcze wiele poranków mówić Ci, że Ciebie kocham, zanim wyjdę z domu. I wiele wieczorów powracać do Ciebie, do mojego Szczęścia, żeby po długim dniu zasnąć czując obok ciepło Twojego ciała. Wiem, że to bardziej życzenia dla mnie samego, dlatego mam też płynące z głębi serca życzenia dla Ciebie.
Życzę Ci, Kwiatuszku mój najsłodszy, przede wszystkim dużo zdrówka – codziennie zaczynam moje pisanie do Ciebie od tych życzeń, ale w moim wieku wiem, że jedyną naszą szansą na długie i szczęśliwe wspólne lata jest to, żebyśmy byli zdrowi i żebyśmy mogli się cieszyć sobą nawzajem.
Życzę Ci samych radości, choć wiem, że pozostanie to raczej w sferze życzeń, choć z mojej strony uczynię wszystko, aby dostarczyć Ci jak najwięcej powodów do radości i jak najmniej powodów do smutku. Ale życie niesie też smutki i troski, i w takich momentach wiedz, że jestem zawsze przy Tobie, że zawsze możesz na mnie liczyć.
Życzę Ci też dużo miłości – nie tylko mojej, tę masz już niezmiennie – ale też miłości od dzieci i wnucząt, od wszystkich, którzy Ciebie otaczają. Bo jesteś najbardziej godną miłości i uwielbienia istotą w całym wszechświecie.
Nasza nowa historia zaczęła się od życzeń, które napisałem Ci na „Naszej Klasie” – od tych kilku słów, które zawarły całą moją nadzieję, całą moją odżywającą na nowo miłość, która przez dziesiątki lat z młodzieńczej fascynacji dojrzała w ukryciu, stając się tą miłością, która może przetrwać czas i przestrzeń. Kiedyś pewnie w swojej zarozumiałości napisałbym Ci wiersz, ale dziś wiem, że moje nieporadne rymy nie są godne Twojego piękna. Dlatego posyłam Ci wiersz prawdziwego mistrza – ach, gdybym tylko potrafił, napisałbym taki wiersz dla Ciebie…
„Szczęście” – Jan Brzechwa
Ze snu wyłaniam się jak pijany Od radosnego twego pobliża, I witam ciebie znów zakochany Spojrzeniem tkliwszym od znaku krzyża.
Ciągle tak samo i wciąż jak dawniej, Ciągle tak samo i wciąż na nowo, Tacy bezbronni, tacy zabawni Śpiewamy jedno wesołe słowo.
Gramy w zielone, gramy i w śnieżne, Wiosna i zima nam ręce splata, Chwile rozbieżne, chwile pobieżne Przynoszą nowe, bezpieczne lata.
Coś ty za jedna? Jak ci na imię I skąd się wzięłaś na naszym świecie? Dwie bose stopy drżą na kilimie; Stopy kochane, dokąd idziecie?
Coś ty za jedna? Kto ciebie stworzył? I kto cię całą sercem ogarnie? Duszo pachnąca, fiołku boży, Rozkwitający w mojej cieplarni!
Coraz nam słodziej, coraz nam młodziej, Radość spełniona uśmiechem wskrześnie; Dzień nas oszukał, dzień już odchodzi, I ty ode mnie odejdziesz we śnie.
Już jako malutka dziewczynka byłaś taka śliczna – i do dzisiaj jesteś niezmiennie tą samą piękną i młodą dziewczyną, którą zobaczyłem po raz pierwszy na schodkach pod sceną, na szkolnej akademii. Ten obraz zapadł tak głęboko w moje serce, że kiedy ujrzałem Ciebie po trzydziestu latach, to ziarno miłości ożyło i rozwinęło się w potężne drzewo, które może przetrwać wszystkie wichry i burze.
Kocham Cię i dziękuję, że jesteś. I że pozwalasz mi towarzyszyć Ci na Twojej drodze.
Żentyca (również żętyca, obie pisownie są poprawne) to bardzo wartościowa serwatka z owczego mleka ściętego podpuszczką. Otrzymuje się ją przy wyrabianiu oscypków i bundzu. Jest popularnym napojem wśród górali karpackich. Dobrze schłodzoną żentycę, bezpośrednio po ukiszeniu, możemy tylko dostać na halach. Podczas wędrówek w upalne dni wspaniale gasi pragnienie i dodaje energii. Górale bardzo cenią…
Po raz kolejny zdecydowaliśmy się na wakacje w Jaworkach. To wyjątkowe miejsce położone w pięknym zakątku Pienin przyciąga miłośników przyrody i zwolenników górskich wędrówek. Pod koniec lipca, kilka dni przed przyjazdem do Polski, napisała do mnie Małgosia, nasza dobra koleżanka z czasów szkolnych, która w tym roku spędzała z mężem urlop w Bieszczadach. To u…
… co się dobrze kończy. Przed laty rozpoczął się nowy czas w naszym życiu, początek naszej wspólnej drogi. I choć daleko jeszcze (mamy nadzieję) do jej końca, to w każdej chwili utwierdzamy się w słuszności naszego wyboru. Wybraliśmy miłość…
Jutro nasza kolejna rocznica pierwszego spotkania po latach. Przed laty o tej porze wsiadałem do samochodu i ruszałem naprzeciw nieznanej przyszłości. Trochę jak Kolumb, wypływający na nieznane morza w nadziei dotarcia do dalekiego lądu.
Wtedy żadne z nas nie wiedziało, jak dalej potoczą się nasze losy. Wyobrażałem sobie nas razem – tytułowy obrazek zmontowałem wtedy w Photoshopie.
Tym razem postanowiliśmy świętować naszą rocznicę dopiero w piątek, z tej okazji zafundowaliśmy sobie pokój, w którym kiedyś się spotykaliśmy – chcemy tak, jak kiedyś, wyjść wieczorem na miasto, może odwiedzić jakąś dyskotekę.
A tymczasem wspominam ową jazdę w ciemność z sercem pełnym miłości i nadziei…
Fiołeczku mój najsłodszy, cieszę się, że mogę z Tobą świętować kolejne imieniny, kolejne lato, kolejne wakacje – za kilka dni nasza rocznica, a tymczasem dzisiaj wznosimy kielichy za Twoje zdrowie, Jolanto! Niech strumieniami popłynie wino i niech gra nam do tańca muzyka naszych najpiękniejszych dni, które ciągle są jeszcze przed nami – a Ty bądź mi zawsze moim radosnym Kwiatuszkiem, moim Szczęściem i moją Miłością!