Kto cię, miła, wymyślił,
nocą ciało twe wyśnił,
stóp twych ślady na pościeli wymiętej?
Jaki bóg ciebie stworzył,
płomień w oczy twe włożył,
w jednej chwili i grzesznicy, i świętej?
Kto napisał twe imię
w zamarzniętym oddechu,
by przetrwało aż do końca tej nocy?
I kto zamknął ten wszechświat
w jednym twoim uśmiechu –
blaskiem twoim zaczarował me oczy?
Wieczność – ta zwiewna chwila –
gdy nade mną pochylasz
twarz twą słodką, zanim północ przeminie…
Usta nasze – spragnione…
Ciała nasze – splecione
w tej ulotnej, w tej szczęśliwej godzinie…
