Daleko

tak daleko stąd do nieba
stromych schodów zaplątanie
wody łyk i kąsek chleba
znaczą moje zmartwychwstanie

tak daleko do twych dłoni
dotyk ich na mojej twarzy
i w minionych chwil pogoni
sen co już się nie przydarzy

czas co kurczy się na zimnie
drżąc w przestrzeni nocnym drżeniem
i że już nie jesteś przy mnie
i że tylko to wspomnienie

ust twych słodycz zamyślenia
tuż przed linią nieboskłonu
przyszłych czasów nie odmienia
jak dźwięk weselnego dzwonu

jeszcze tylko w środku nocy
kropla księżycowej rosy
zawilgoci moje oczy
i rozsrebrzy twoje włosy

Jestem dumny…

… z F. – z jej odwagi i zdecydowania. Dzisiaj jest właśnie u psychologa, potem ma jeszcze termin z prawnikiem. Wiem, jak ją to obciąża, ale podziwiam, że ma tyle siły i woli, żeby wyrwać się z kajdanów przeszłości – mam nadzieję, że spotkania dzisiejsze umocnią ją w jej wytrwałości i determinacji.

Poranek

pomyśl czasem o mnie
kiedy o poranku
nie chce ci się otworzyć
zaspanych oczu

pomyśl czasem
gdzieś daleko ktoś
czeka na jedno twoje słowo
na jeden twój uśmiech

ktoś kto bez ciebie
nie umie rozpocząć dnia
bez modlitwy
twojego imienia

kto nie umie zasnąć
bez cienia twojej głowy
tuż obok
na poduszce

komu nie starcza
powietrza
wody
pokarmu

z dala od ciebie…

Jak długo

jak długo jednak budzę ciebie o świcie
jak długo pierwsza moja myśl należy do ciebie
jak długo mój zegarek odmierza czas biciem twojego serca
jak długo każdy mój oddech przybliża mnie do ciebie
jak długo każdy kwiat blednie wobec twojego piękna
jak długo jedyną rozkosz odnajduję w twoich ramionach
jak długo składam moją głowę na twoich kolanach

klęcząc u twoich stóp
w bezsłownej modlitwie

moja miłość przetrwa…

Wyznanie

… kocham cię …

z kropkami i bez

w każdym podmuchu
zabłąkanego wiatru

w migotaniu iskierek gwiazd
w srebrzystej poświacie księżyca
w nieskończonej czerni
marcowego nieba

zanim złożysz zmęczoną główkę na poduszcze
i we śnie kiedy miejsce
obok mnie krzyczy pustką

i nad ranem kiedy
moja dłoń na próżno
szuka twojego ciepła
obok mnie

Samotny nocą

po bezdrożach po bezkresie
duszy pożar wiatr poniesie
iskry złote i płomienie
w wygwieżdżone zapomnienie

na bezkresnej bieli ściany
cień mój cicho zabłąkany
zimne dłonie noc bezsenna
i tęsknota nieodmienna

na poduszce tuż koło mnie
pustka krąży nieprzytomnie
i zapala świec płomienie
w pośródnocne zapomnienie

za oknami za oczami
za zgasłymi latarniami
jeszcze jedna noc samotna
bezimiennie nieistotna

Sobotni wieczór

Dzisiaj cały dzień nie mam kontaktu z F. – późnym przedpołudniem rozmawialiśmy tylko chwilkę przez telefon, na krótko przed odwiedzinami P. Mam nadzieję, że u niej wszystko dobrze i że po prostu jest zajęta – może przyszli jeszcze i pozostali synkowie na obiad…

Tymczasem nadszedł wieczór – poza pisaniem na moim blogu i leniuchowaniem nie zrobiłem dzisiaj nic pożytecznego. Aha, w południe byłem biegać. Nie chce mi się nic robić dzisiaj, postanowiełem odpocząć, odprężyć się. Trudno jednak… zbyt wiele myśli, trosk, problemów, niewiadomych…

Chyba naleję sobie drinka…

Nowy grzejnik

F. dostanie dzisiaj nowy grzejnik, elektryczny piecyk akumulacyjny – synkowie przyjadą zainstalować… a właściwie to pewnie już dawno zainstalowali… jak ten czas leci

Najważniejsze, żeby F. miała ciepło, tak mi jej szkoda, jak wieczorami marznie, pomimo wełnianych skarpet i ciepłych sweterków… a ja jestem za daleko, żeby ogrzać jej stópki moim gorącym oddechem… 

Dzisiaj jest dzień działania

Po wydarzeniach ostatnich dni, które – zrządzeniem losu – przyspieszyły dojrzewanie w F. potrzeby dzialania, dzisiaj rzuciła się „na głęboką wodę” i zadzwoniła do Ośrodka Wsparcia i Interwencji Kryzysowej dla Kobiet i Matek z Dziećmi – rozmawiała tam ponad dwie godziny i utwierdziła się w przekonaniu, że jest ofiarą przemocy psychicznej, i że powinna zacząć działać we własnej obronie. Rozmowa ta zakończyła się konkretnym ustaleniem terminu z psychologiem – Ośrodek pomoże też złożyć do prokuratury wniosek o ściganie i zapewni poradę prawną, co do dalszego sposobu postępowania. Przede wszystkim jednak – to najważniejsze – F. znalazła poparcie i podziw dla jej zdecydowania ze strony kompetentnej, obcej osoby – to zawsze trochę inaczej, niż wsparcie z mojej strony, czy ze strony przyjaciółek.

No i proszę – F. dostanie samochód z powrotem… Tym razem z zapasowymi kluczami, tak, że J. już jej nie będzie mógł go zabrać bez wydzierania jej kluczyków…

Skała i motyl

moja miłość
jest jak skała
pośrodku oceanu
niezmienna
przekorna wiatrowi i burzom

twoja miłość
jest jak motyl
jak powiew
nadmorskiej bryzy
poświata księżyca

moja miłość
trwa w przestrzeni
i w czasie
nieporuszona

twoja miłość
jest jak kwiat
delikatny i wrażliwy
podatny na niepogodę

na skale…