Imieniny

Chciałem Ci wiersz napisać, z tysiącami słów
Splecionych niby kwiaty w ornamentów rymie
I nie umiałem znaleźć, o, daremny trud,
żadnego tak pięknego, jak Twe słodkie imię.

Chciałem Ci wyznać miłość w korowodzie barw
i niebo podarować, wyskrzone gwiazdami…
Cóż, stoję tak przed Tobą – i milczeniem warg
formuję Twoje imię jak most między nami,

jak odwieczną litanię do nieznanych bóstw,
jak zawiłe zaklęcie, formułę tajemną…
I serce moje drżące i gorączka ust,
i Twoja twarz, Jolanto, tak blisko przede mną…

Poranek

Zamarznięta w mojej dłoni pustka przeminionej nocy
tej bezsennej bezimiennej i czarnej jak twoje oczy

Zaplątany na mych ustach ciepły posmak twego ciała
i ta cisza która z nocy na poduszce pozostała

Na mej piersi twojej głowy słodki ciężar czuję jescze
choć oddziela nas bezwzględnie zimny czas okrutna przestrzeń

Wypalony pod powieką twojej twarzy obraz senny
i twój zapach na pościeli nienazwany bezimienny

Póki jeszcze bezsłonecznie czekam trwam i drżę na zimnie
przyjdź i upieść mą bezsenność kochaj mnie i zostań przy mnie

Jestem wichrem

jestem wichrem
który rozwiewa twoje włosy
głaszcze twoją skórę
chłodzi twoje czoło

jestem słońcem
które rozpala twoje policzki
zmusza cię do
zamknięcia powiek

jestem falą
omywającą twoje stopy
zmywającą twoje
ślady na piasku

jestem zapomnieniem
pieszczotą nieskończoną
dotykiem dłoni
na twoich nagich plecach