Wędrowanie

W ostatnią niedzielę znowu byliśmy na wędrówce po Norymberskiej Krainie. Okolice Norymbergi nie są co prawda górzyste, ale wzniesienia powyżej 600m nie są rzadkościa. Ponadto na wielu takich wzniesieniach stoją stare zamki, albo ruiny. Jedną z takich ruin – zamku Wolfstein – odwiedziliśmy w niedzielę.

Pogoda dopisała fantastycznie. Błąkitne niebo, słońce, lekki wiatr, żeby nie było zbyt gorąco. Zabraliśmy prowiant, dużo wody i wygodne obuwie – i w drogę.

Dzięki temu, że tak ładnie schudliśmy, nawet ponad dziesięciokilometrowe wędrówki po pagórkach nie sprawiają nam trudności. Tym razem zamek był na początku wędrówki, więc mieliśmy więcej energii, żeby narobić sobie mnóstwo zdjęć w każdym niemal zakątku ruin. Potem szliśmy wsród kwietnych łąk i pól, częściowo w lesie, gdzie napełniliśmy butelkę wodą ze źródełka. Dopiero ostatnie dwa kilometry ulicami miasteczka Neumarkt były bardzo męczące i nieciekawe – nawet nie było żadnej lodziarni „na osłodę”. Za to po powrocie do domu zjedliśmy resztki prowiantu, podpieczone w piekarniku z dodatkową porcją sera.

Taka wędrówka to nie tylko zdrowy ruch na świeżym powietrzu i poznawanie okolicy. To także okazja do wyciszenia i uspokojenia myśli, do zostawienia za sobą codziennych problemów. A także do rozmów na wszystkie tematy. Także podczas naszych codziennych wyjść na chodzenie dużo rozmawiamy, albo Jola uczy się trochę niemieckiego. Bardzo dużo już rozumie, ale ciągle jeszcze nie umie używać swojej wiedzy. Jeśli kiedyś przekroczy ten próg niepotrzebnego wstydu i zacznie mówić choćby łamanym językiem, to dalej pójdzie już szybko.