Cień

czasem przemykam pod ścianą
jak cień bezsennego księżyca
w chybotliwym blasku
starych gazowych latarni

czasem zatrzymuję się
żeby zerwać kwiat paproci
żeby zostawić na murze
ciepłe wspomnienie mojej dłoni

kiedy nikt nie czyta moich słów
kiedy nikt nie próbuje odgadnąć moich myśli
kiedy nikt nie wypatruje w mroku mojej sylwetki
wtedy jestem tylko cieniem…