J. leży w szpitalu, ma być operowany na kręgosłup… F. dzwoniła do niego, pytała, czy czegoś potrzebuje, czy ma mu coś przywieźć, powiedział, że nie… F. jest teraz w rozterce, czy ma jechać go odwiedzić, czy nie – ja jej odradziłem i to nie dlatego, żebym mu źle życzył – wręcz przeciwnie, obawiam się jednak, że jej odwiedziny mogłyby być przez niego fałszywie zinterpretowane i dać mu jakąś złudną nadzieję… z drugiej strony przyznaję, że F. z jej dobrym i czułym sercem nie może przejść obojętnie i do porządku dziennego nad tą sytuacją, w końcu łączyły ją z J. długie lata wspólnego życia – wiele było też dobrych i pięknych chwil… pomimo tego, że on wszystko zepsuł i zniszczył… Dylemat… co F. może uczynić w tej sytuacji i czy jej akt dobroci nie przyniósłby w końcu im obojgu więcej szkody, niż pożytku? I czy wolno tę sytuację rozważać na chłodno, czy lepiej pokierować się impulsem i uczuciem? Ja osobiście zawsze jestem za kierowaniem się uczuciem, nawet, jeżeli mnie to na ogół przynosiło same szkody…
