Przykro mi i smutno, kiedy F. żali się na jej obecną sytuację… że zimno, że ciasno… że brakuje jej przestrzeni, poczucia bezpieczeństwa w jej własnym domu, że czuje się poniżona, nie mając nic własnego… wspomina coraz częściej, jak dobrze się czuła w ogrzanych pomieszczeniach, że miała sypialnię, salon… ogród…
Przykro mi, bo nie mogę jej tego dać, ani nawet nic w zamian. Smutno, bo szkoda mi jej, bo nie takiego losu dla niej bym chciał… ale teraz nie mogę nic zmienić… Nawet świadomość, że to w końcu nie było naszym planem ani życzeniem, ale wynikiem rozwoju sytuacji, nie ułatwia mi niczego, nie zdejmuje ze mnie ciężaru odpowiedzialności…
