ile razy już odchodziłem
po raz pierwszy
z rodzinnego domu
zbuntowany
po raz drugi
ze zburzonego
pałacu marzeń
po raz trzeci
nocną porą
na daleką wędrówkę
po raz czwarty
w nieznaną przyszłość
na przekór sobie
tak wiele razy…
i ciągle w pogoni
za światłem
dalekiej gwiazdy
żeby na końcu mojej drogi
usiąść u twoich stóp
na twoim łonie złożyć
skołataną głowę
