Dzwoniłam…

… kilka razy do domu, nikt nie odbierał. Zadzwoniłam do J. na komórkę, za każdym razem odkładał słuchawkę. Pewnie to echo wczorajszej kłótni, ale trochę niepokoję się, czy nie podsłuchał moich rozmów z J. Tak, czy inaczej, nie lubię w domu takiej napiętej atmosfery. Do tej pory zawsze w takich przypadkach ustępowałam, poddawałam się… teraz nie chcę, wiem przecież, że racja jest po mojej stronie.

M. próbuje podtrzymać mnie na duchu i utwierdzić w przekonaniu o słuszności mojego stanowiska. Wiem, że on ma rację, ale to trudno mi jest znieść taką nabrzmiałą atmosferę, być ciągle konfrontowaną z zarzutami i wymówkami.