kiedy codzienność zamyka mnie w klatce przemijających godzin
ty dajesz moim myślom skrzydła
uczysz mnie wzlatywać ponad obłoki
kiedy moje usta milczą, spękane i spragnione
ty podajesz mi wodę życia
wyprowadzasz mnie na łąkę
kiedy moje dłonie krwawią w kajdanach
ty uzdrawiasz moje rany
muśnięciem twoich warg
kiedy moje serce zatrzymuje się w ciemności
dotykasz mojej twarzy
wołasz moje imię
